niedziela, 30 października 2016

Girl with pumpkin

Ostatnio mało udzielam się na blogu, ale sami wiece jak to jest... Dużo do zrobienia a czasu ciągle za mało...

Na wstępie chciałabym podziękować Zurineczce  za uszycie przepięknej koronkowej bluzki dla moich większych mieszkanek kolekcji. :)

Muszę przyznać, że czasami bywam lekko podenerwowana gdy czuję na sobie spojrzenia innych osób, kiedy robię lalkom zdjęcia. Pewnie myślą sobie, co ona wyprawia, taka duża dziewczyna i lalkami się bawi? Jak wiadomo opinie te obchodzą mnie tak jak zeszłoroczny śnieg, ale jednak wolę zdjęcia robić w spokoju...  Jednak takiego tłumu gapiów jak dziś się nie spodziewałam...
Robiłam fotki mojej kochanej żywicy, mój kręgosłup był wygięty do granic możliwości a stawy w dłoniach i palcach cierpiały od zimnego wiatru. W pewnym momencie poczułam na sobie spojrzenia a gdy podniosłam wzrok znad aparatu zobaczyłam przed sobą trzy urocze pieski, po jednym rasy husky, owczarek niemiecki i labrador. Na szczęście zaraz pobiegły w stronę właścicieli... Przez chwilę się bałam, że któryś może dla zabawy porwać moją lalkę myśląc, że to zabawka... 

Dzisiejsza sesja utrzymana jest w jesiennym klimacie Halloween. Ze zdjęć jestem zadowolona, ale muszę więcej pracować z aparatem. Pora to przyznać - wychodzę w wprawy. Powinno być lepiej a nie jest. Może macie jakieś rady, jak mogłabym poprawić się jako fotograf? 
Ale na razie zapraszam do obejrzenia moich dzisiejszych prac. :)







poniedziałek, 26 września 2016

Stay like that for a while

Po długim czasie niepewności i oczekiwania, zawsze przydaje się coś miłego by odreagować.  A co może być lepszego od pasji i ludzi którzy ją rozumieją?

Tak więc, ubiegły weekend zaczęłam lalkowo. Wraz z Karoliną ( Naomiaoi ) spotkałyśmy się w Baśniowie u Agnieszki ( Zurineczka ). Obie uwielbiamy klimat tego miejsca. Zabrałam ze sobą moje trzy, wtedy ukochane lalki, piszę w czasie przeszłym ponieważ w dniu wczorajszym dołączyła do mojej kolekcji nowa miłość, o której personaliach wiedzą tylko wtajemniczeni, a inni dowiedzą się, mam nadzieję, z następnego postu. Ale wracając do piątku, były ze mną moje dwie ukochane żywice i Harley Queen którą poznaliście w poprzednim wpisie. Jednak przed obiektyw poszła tylko Lillian. W zrobieniu zdjęć niezwykle pomogła mi Karolina. Dziękuję, bez Ciebie zdjęcia nie byłyby tak udane. Liczę na kolejne wspólne sesje już niedługo bo planów jest dużo... Wkład pracy Agnieszki w te zdjęcia też jest bardzo duży, ale to zasługuje na oddzielny wpis. Szczerze mówiąc, Aga podziwiam Cię, że z nami i naszymi Charakterami wytrzymujesz i życzę dużo cierpliwości.. :)

Może uda mi się coś jeszcze w weekend lalkowego zdziałać a później powrót na uczelnię i w kodeksy, ale nie narzekam. Chwilowo osiągnęłam pewien rodzaj stabilizacji który mam nadzieję, utrzyma się przez dłuższy czas. 

A teraz nie pozostaje mi nic, jak zaprosić Was do obejrzenia zdjęć.













Mam nadzieję, że zdjęcia się podobały... :)
Do następnego wpisu!

niedziela, 18 września 2016

My freakness is on the loose


Dzisiejszy post dotyczy znanej lalki Harley Queen z nowej mattelowskiej serii Super Hero Girls. 
Ta przeurocza lalunia zawitała u mnie z nie lada powodu. Jej pojawienie się, było uzależnione od pewnego wydarzenia. Powiedziałam sobie - jeśli się uda lecę do sklepu po Harley, i o dziwo udało się... Byłam w szoku...  Nawet nadal jestem...
Skoro wszystkim oszalałam na dłuższą chwilę ze szczęścia, to kogóż innego mogłam kupić jak nie ją?

Ale wracając do lalki... 
Jest po prostu przecudna. Zakochałam się w niej od pierwszej chwili, gdy wypatrzyłam ją na sklepowej półce. Na zdjęciach prezentuje stylizacje które dla niej wybrałam. Wiem, że internet zaleje fala jej fotografii w pudełkowym stroju więc postanowiłam pokazać ją w stylu, w jakim sama ją widzę. 

Jej buźka jest niesamowita, dlatego zaczęłam od portretów,  zrobionych zaraz po domowym spa, po wyjęciu z pudełka. Natomiast dalsza cześć sesji jest już plenerowa.
Miłego oglądania. :) 











wtorek, 6 września 2016

Maybe blonde ???

Ostatnimi czasy zebrało mnie na przemyślenia...
Wiem, że od zawsze kochałam lalki i raczej nic nie wskazuje jakichś poważniejszych zmian w tym temacie. Jedyny problem w tym, że chwilami odczuwam przesyt, przez co w moim hobby nie jest już tak sielsko jak na początku. Podobnie jak inne osoby darzące sympatią lalki, na początku mojej przygody, zarzekałam się, że nigdy nie zawitają u mnie BJD a Barbie, My Scene czy inne Mattelki będą na pierwszym miejscu. Ale jak sami widzicie, dużo się zmieniło...

Obecnie mieszkają u mnie dwie żywicowe panny ale chcę by ta liczba szybko się powiększyła. Co do Barbie... Chodzi mi po głowie sprzedaż części z nich, ale ja mam wybrać które? Sprzedać prześliczne fashionistas, unikatowe fashion fever, a może filmowe Tris i Bellę? Albo zaszaleć całkowicie i pożegnać się ze scenkami, których już nie produkują? Więc sytuacja jest beznadziejna, lalek się raczej nie pozbędę a na kolejną bjd przyjdzie mi długo czekać...

Dziś na zdjęciach Lillian, w nowym zrobionym przeze mnie wigu. Cały czas doskonalę się w sztuce robienia peruk lalkowych i uszę przyznać, że coraz bardziej mnie to wciąga. Zrobię ich więcej, dużo więcej. Kolejne materiały są już w drodze z Chin a kolejne jeszcze będą zamawiane.. Może jakieś propozycje jakie wigi mogłabym jej zrobić? Potrzebuję inspiracji, jeśli ktoś mógłby mi coś doradzić byłabym wdzięczna. Może coś szalonego? 





poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Project Mc2 McKeyla McAlister

Witajcie :)

Wiele osób które zajmują się lalkami wie, że przychodzi moment w którym trzeba określić pewne ramy i zamknąć w nich swój zbiór, by uniknąć przesytu. Ze mną też tak było. Po dobrych dwóch latach podjęłam decyzję, że moja zabawa ograniczy się do lalek od Mattela i BJD. Wiedziałam, jednak, że przyjdzie dzień w którym przygarnę pannę z zupełnie innej bajki i oto wczoraj nadszedł. Po dobrych kilku miesiącach przerwy od kupowania lalek, oczywiście poza moją BJD - ale to lalka zupełnie innej kategorii, niż te powszechnie dostępne, nabyłam coś nowego.

Dzisiejszy wpis dotyczy prześlicznej McKeyli McAlister z serii Project Mc2. Do jej zamówienia przymierzałam się dość długo, ze względu na jej wysoką cenę, która zazwyczaj wynosiła ponad 100-150 zł na zagranicznych aukcjach. Ale udało mi się ją zdobyć całkiem okazyjnie. 




Jedna z moich znajomych, która podobnie jak ja kolekcjonuje lalki i prowadzi o nich zapisy w sieci, powiedziała mi, że na wymarzoną lalkę opłaca się czekać nawet kilka lat. Początkowo nie chciałam się z nią zgodzić, bo cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną, ale dziś przyznaję jej rację. McKeyla podobała mi się już ponad rok temu, gdy była jeszcze absolutną nowością. Czas ten poświęciłam na zajmowanie się innymi lalkami, a marzenie spełniło się samo i to w najmniej oczekiwanym momencie. 


W lalce najbardziej urzekła mnie jej urocza buzia i głębokie oczy. Na żywo prezentują się wręcz magicznie, a każdy kto miał z tymi pannami do czynienia, na pewno się ze mną zgodzi. Jeśli chodzi o stylizację lalki, jest jak dla mnie idealna, jako jedyna z tej basicowej linii nie jest ubrana za słodko ani za dziecinnie. Ponadto, nigdy nie podobały mi się kapelusze - nie mój klimat, ale u McKeyli muszę przyznać, bardzo dobrze komponuje się ze stylizacją.



Więc, co by tu za dużo nie przesłodzić...
Jestem po uszy zakochana w mojej nowej lalce i chcę mieć, jeszcze kilka jej seryjnych koleżanek. Myślałam nad zakupem całej linii basic, ale zdecydowałam inaczej. Postaram się zdobyć tylko te panny z Mc2, które urzeką mnie wyglądem i stylizacją... 

Do następnego wpisu... :)   

czwartek, 25 sierpnia 2016

Second BJD in collection

Dziś przybyła do mnie  lalka BJD - recast. Jest to już druga, żywicowa panna w mojej kolekcji ale pierwsza recastowana. Ma bardzo specyficzną nieproporcjonalną budowę ciała i mierzy sobie 30 cm wysokości. Jej zakup był spontaniczny, całkowicie nieplanowany. Sama się sobie dziwie, czemu ją przygarnęłam, przecież jest całkowicie sprzeczna z moim gustem...
Muszę jednak przyznać, że ma w sobie coś co mnie urzekło. Mam nadzieję, że szybko nadarzy się okazja by zrobić jej trochę fotografii i wrzucić na bloga abyście mogli sami ocenić. Niestety na razie nie posiada ubrań ani wiga.
To do następnego wpisu... :)

środa, 24 sierpnia 2016

Summer is ended...

Witajcie :)

Dawno mnie tu nie było ale musicie mi wybaczyć, od początku lipca aż do wczoraj byłam odcięta od laptopa, a jedyny internet miałam w telefonie czy tablecie, a tam nie mam programu do obróbki zdjęć a w miejscach gdzie bywałam często brakowało zasięgu. Także siła wyższa, niestety...

Dla mnie lato się już skończyło a niedługo przyjdzie czas niepewności i zamykania pewnych spraw. Z jednej strony się cieszę, że wszystko się wyjaśni z drugiej, trochę szkoda mi tych letnich ciepłych dni i swego rodzaju beztroski. Jestem sobą rozczarowana bo prawie w ogóle nie znalazłam weny na robienie zdjęć, ciągle wymyślałam jakieś wymówki. Ale jeśli ogólnie o lalkowanie chodzi całkowicie o nim nie zapomniałam, czego dowodem będzie coś czym zechcę podzielić się z wami w następnym wpisie.... 
Dziś wrzucę tylko jedno zdjęcie mojej żywicowej piękności zrobione jeszcze w lipcu podczas spaceru z psem. Pamiętam, że wychodząc z osiedla z moim czworonogiem i wielką torbą w którą zapakowałam Lillian, oraz aparatem w ręku, nie mogłam pozostać niezauważona przez mochery przesiadujące całe dnie na ławkach pod blokami lub w oknach. Dwie z nich pytały dokąd idę tym swoim ciekawsko-irytującym tonem. Po prostu wścibstwo i brak prywatności na każdym kroku. Ale przynajmniej jedno zdjęcie uważam za udane. :)



A teraz coś o czym nie mogę nie napisać, a mianowicie wczoraj lalkę BJD. Sama nie wiem czemu, chyba żywicowa panna skusiła mnie swoją atrakcyjną ceną. Dziwię się samej sobie bo owo coś zwane lalką jest całkowicie sprzeczne z moim gustem. Jest mniejsze od Lillian, budowę ciała ma nieproporcjonalną i szycie czy szydełkowanie na nią ubranek będzie wyzwaniem. Co więcej ta lalka to recast, ale mi to nie przeszkadza. Z tego co wiem, ma dziś zostać wysłana więc chodzę po ścianach ze zniecierpliwienia. Spodziewałam się kolejnych żywicowych panien u mnie ale nie tak szybko. 

Tak więc nie będę już was zanudzać dalej.
Do następnego wpisu... :)

środa, 20 lipca 2016

Just let me feel this again

Witajcie 

Leżę właśnie w łóżku, niecierpliwie oczekując snu a przez moją głowę przechodzi miliony niepotrzebnych myśli. Tylko jednej z nich nie mogę pozwolić odejść, ona musi zostać ze mną. Sama czuję się jak bym zatracała się każdego dnia we własnym szaleństwie i nie mogę z tym nic zrobić. Najgorsze jest to, że fizycznie czuję się silna, coraz bardziej z każdym nadchodzącym dniem.  Jak to ma nie popychać w stronę głupich czynów po których nie będzie możliwości powrotu.

Bywają dni, kiedy chcę zostawić wszystko i uciec gdzieś daleko. Mam dość wszystkiego, nawet lalek. Mam tylko nadzieję, że tak mi nie zostanie na zawsze. W pogodni za uzbieraniem wymarzonej kolekcji całkiem się zatraciłam i to zabija pasję jaką żywiłam do lalkowania. 

Muszę się ogarnąć...

niedziela, 3 lipca 2016

Rapunzel

Witajcie :)

Jeszcze tylko kilka dni i zaczną się moje wakacje. Już nie mogę się doczekać. :D 

Ostatnio na blogu było dużo wpisów o BJD, stąd też pochodził mój wielki dramat - co z resztą lalek.?Zdecydowałam, że większość u mnie zostanie. Skoncentruję się głównie na Mattelkach, reszta pewnie niedługo powędruje do nowych właścicieli. Ale jednym wyjątkiem jest moja przepiękna Roszpunka z Disney Store która zostaje ze mną forever, i to już pewne. 

Wczoraj wybrałam się na sesję razem z Inką i Naomiaoi. Wzięłam co prawda ze sobą dwie lalki ale tylko stylizacja Roszpunki pasowała do otoczenia. Chciałabym pokazać ją w stojącej pozie ale niestety jej niestabilne nogi mi na to nie pozwoliły. Co więcej, przeżyłam chwile grozy gdy jej piękny naszyjnik w kształcie zegarka wpadł w wysokie trawy, ale na szczęście szybko się znalazł. Co do samych zdjęć jestem średnio zadowolona bo widzę, że wyszłam z wprawy i muszę trochę poćwiczyć. Mam nadzieję, że uda mi się wrzucić jeszcze jakiś wpis przed dłuższym zniknięciem.   




Do następnego wpisu . :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Should I sink or swim? Or simply disappear?

Witajcie

Wakacje zaczną się dla mnie nieco później  z powodu egzaminów. Szczerze mówiąc, mam dość tego czerwca, jako jedyny miesiąc w roku jest dla mnie zawsze drogą przez mękę. Nawet lalki nie przynoszą mi takiej radości jak zwykle. Może z wyjątkiem mojej Lillian. Odkąd się u mnie pojawiła Barbie i inne piękności od Mattela zeszły na dalszy plan. 

Wybrałam się wczoraj z Inką na sesję. Odbyła się ona w godzinach porannych bo wtedy światło jest, piękne a upał nie daje się za bardzo we znaki. Oczywiście nie mogło się obyć bez komplikacji i zgubiłyśmy się w parku. Na całe szczęście znalazłyśmy jakimś cudem drogę powrotną bo kto wie co mogłoby się wydarzyć. 

Ale wracając do zdjęć. Lillian ubrana jest w lekkie jeansowe spodenki i luźny szydełkowy sweterek mojego autorstwa. By urozmaicić ten prosty strój dodałam jej naszyjnik z kluczem. 

 


Zdjęcia uważam za całkiem udane. Ostatnie portretowe zdjęcie wydawało mi się nieudane, ale po lekkim obrobieniu efekt jest zadowalający. Podoba mi się to jej słodkie a za razem tajemnicze spojrzenie. Ciężko było mi dokonać wyboru pomiędzy kolorową a czarno-białą wersją więc zamieszczam na blogu obie. 



Do następnego wpisu ....

piątek, 17 czerwca 2016

Beautiful world

Witajcie :)

W dzisiejszym poście pierwsza plenerowa sesja Lillian. W końcu udało mi się na chwilę wyrwać od książek,  i wyjść z domu. We wczorajszej wyprawie towarzyszyła mi Inka, która dzielnie asystowała podczas robienia zdjęć. :)
Wybrałyśmy się do pięknego parku, którego wcześniej nie znałam. Szkoda tylko, że działo się to w godzinach wieczornych i światło bardzo szybko nam uciekało. Ale nic straconego. Na pewno wybiorę się tam jeszcze wiele razy. A teraz zapraszam do obejrzenia zdjęć. 



W tej sesji najbardziej podoba mi się to, że wszystko (poza trampkami) jest ręcznie szyte lub robione. Sukienka i torebka to dzieło mojej znajomej z facebook, podobnie jak prześliczne paczadła. A wig, no cóż, znów wspomnę, że jest mojego autorstwa. Już nie mogę się doczekać kolejnych wigów, a pasemka na ich wykonanie jadą już do mnie z Chin. Będzie się działo bo jeden z zamówionych kolorów jest dość kontrowersyjny. :D


Najbardziej lubię moją ślicznotę na zdjęciach portretowych. Widać na nich wszystkie detale i cały urok mojej żywicowej piękności. Tylko strasznie mi smutno, że pośród moich mattelowskich plastików jest taka samotna. Mam nadzieję, że za jakiś czas to się zmieni. Mam na wishliscie dwie wymarzone lalki, jednak to będzie co innego. Lillian kupiłam na Ebay, już gotową i czekałam na nią jakieś dwa tygodnie, a co to będzie kiedy przyjdzie mi czekać na lalę kilka miesięcy? Ja chyba oszaleję...



Mam nadzieję, że zdjęcia się wam podobały. 
Do następnego wpisu... :)

niedziela, 12 czerwca 2016

To much imagination, to little time...

Witajcie :)

Coraz bardziej wkręcam się z tematykę lalek BJD. Najchętniej wogóle nie wypuszczałabym z rąk mojej żywicowej ślicznoty. Niestety, czasu na nic nie mam, obowiązki mnie przytłaczają. Dodatkowo, panicznie boję się wynieść Lillian z domu bo wszędzie widzę czyhające na nią niebezpieczeństwa. Zwariować można!

Dodatkowo zainteresowałam się robieniem wigów. Dziś Lillian pozuje w peruce wykonanej przeze mnie jako drugiej. Może i nie jest to jakieś profesjonalnie wykonane cudo ale mam dwa wigi za pół ceny jednego firmowego więc do zdjęć jak na razie wystarczy. Może nawet pójdę nieco dalej w tym temacie i zacznę ich robić dużo więcej. Kto wie... :) 

Dziś wrzucam zdjęcia zrobione na szybko. Musiałam coś zrobić, bo nie mogę się powstrzymać przed uwiecznianiem jej w każdej możliwej pozie i stylizacji. 







Do następnego wpisu. :)


czwartek, 9 czerwca 2016

Galaxy Eyes?

Witajcie :)

Wczoraj moja żywicowa ślicznota dostała nowe paczadła. Miał się w nich odbijać motyw galaxy. Efekt jest inny niż oczekiwałam, ale muszę przyznać, że bardzo mi się podoba. Mają w sobie coś hipnotyzującego i magicznego. Lillian wypiękniała od razu po ich otrzymaniu. Do tego kolejne ubranka są w drodze, już nie mogę się doczekać przesyłek. Brak odzienia dla mojej jedynej olbrzymki w kolekcji maleje. :D




W dodatku chyba odkryłam nowe możliwości bo o dziwo okazało się, że potrafię robić wigi. Tak, musiałam się tym od razu pochwalić na blogu.Jestem tym szczerze zaskoczona. Od momentu wpisu, o pierwszym zrobionym przeze mnie wigu od razu pojawiły się zamówienia. :D
Zdecydowałam, że podejmę wyzwanie, a co mi tam? Mam tylko nadzieję, że nikogo nie rozczaruje...

Więc do następnego wpisu... :)

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Lillian's new hair - my first handmade wig

Witajcie :)
Wczoraj zrobiłam pierwszego wiga dla BJD. 
Muszę przyznać, że wyszło całkiem nieźle. Jedynym minusem jest ten dziwny przedziałek. Biorąc jednak pod uwagę, ile było z tym zabawy, jestem całkiem zadowolona. Przez noc ładnie się ułożył na lalce i dziś już nadaje się do pokazania. :)



Marzy mi się sesja  w plenerze i mam nadzieję, że w niedługim czasie uda mi się ją zrealizować. Jeśli nie, to chyba zwariuję....

Do następnego wpisu :)