sobota, 29 listopada 2014

Small happiness

Miło mi, że mój blog się rozwija :) Postanowiłam wrzucić dzisiaj zdjęcia, kolejnego z moich rękodzieł dla lalek. Tym razem jest to mój pierwszy sweterek dla lalek jaki zrobiłam bez większych błędów. Pracowałam nad nim w wakacje. Dobrałam do niego kilka ubranek i biżuterii. Uważam, że efekt jest nie najgorszy ale oczywiście dalej będę pracować nad takimi małymi cudeńkami w każdej wolnej chwili. 
Sweterek prezentuje moja ukochana Midge. Sama nie wiem czemu ale uwielbiam tą lalunie, uważam, że ma w sobie coś niezwykłego. :)








czwartek, 27 listopada 2014

Chelsea & Nia

Wszystko wokół mnie zmienia się, ja natomiast czuję jakbym zatrzymała się w miejscu i nie szła do przodu. Wcale nie dlatego, że nie mogę czuję się słaba lub przerażona, dlatego, że po prostu nie chcę. Jestem jakaś dziwna. Zawsze wiedziałam czego nie chcę. Miałam kilka skrytych marzeń które w znacznym stopniu się spełniły. Zdałam maturę, wyjechałam ze znienawidzonego małego miasteczka na studia o których marzyłam od kiedy tylko zaczęłam rozumieć życie do miejsca gdzie wszystko jest możliwe. Zostawiłam całe życie sprzed ukończenia szkoły bez mrugnięcia okiem. Jak tak można? Bez żadnego żalu odwrócić się od całego dotychczasowego życia. Na swoją obronę zostawiłam sobie tylko niewielką ilość drobnych, miłych wspomnień. A co poza tym? Nic, wielka pustka.

Od najdawniejszych czasów pamiętam moją dziwną fascynację lalkami. Ona dawały mojemu życiu tę odrobinę radości której tak niezwykle mi brakowało. Pamiętam jak robiąc się coraz starsza martwiłam się że jest ze mną coś nie tak. Moje koleżanki najpierw niszczyły swoje lalki a później bez trudu wyrastały z zabawy nimi i zapominały o ich istnieniu. Co takiego było więc we mnie, że nie mogłam tak po prostu zapomnieć o lalkach? Od małego powtarzali mi, że jest ze mną coś nie tak.  A może ja po prostu jestem trochę inna. Czy bycie kimś kto myśli inaczej niż inny w niektórych sprawach do znaczy bycie kimś złym ? 
Po jakimś czasie odpuściłam. Skoro tak pragnęłam kolekcji lalek, fotografowania ich i po prostu tej fascynacji, że mam tą kolekcję to czemu miałam sobie odmawiać ? Przez dziesięć długich lat trzymałam lalki na dystans ale teraz z tym koniec. Będę je zbierać tak długo jak tylko będzie to możliwe. Zbyt długo przejmowałam się opinią innych, szkoda mi już na to życia.

Dzisiaj zdjęcia z sesji wykonanej w ubiegły weekend. Chelsea i Nia to dwie prześliczne lalunie z serii MyScene jakby ktoś nie wiedział ;). 
Chelsea jest ze mną od 2006 roku. W dzieciństwie ją uwielbiałam była to pierwsza scenkowa Chelsea jaka w ogóle u mnie zawitała. Pamiętam jaka byłam dumna kiedy dostałam ją od mamy, chociaż ona nie była zachwycona faktem, że kupuje mi lalkę, pewnie wolałaby obdarować czymś bardziej praktycznym. Tak bardzo brakuje mi tego uporu który miałam jako dziecko prosząc o nowe lalki. Jednak po tylu latach nadal pamiętam każde wyjście po scenkę i moją bezinteresowną dziecinną radość. 
Nia przybyła do mnie w tym roku, po tym jak wypatrzyłam ją na aukcji w internecie. Uwielbiam jej typ urody. Marzy mi się mieć włosy  takiego karmelowego koloru jakie ma Nia.

Lalunie prezentują bluzy wykonane ręcznie o dziwo przeze mnie. Ostatnio naszła mnie ochota by coś stworzyć dla moich lalek. Spróbowałam uszyć owe bluzy ale sama nie wiem co o nich myśleć. Znając moje znikome zdolności krawieckie, ja jestem zadowolona z efektu, ale muszę przyznać. Miło czasem zrobić coś własnego.  











wtorek, 25 listopada 2014

Summer, dolls & memories

Minione wakacje były po prostu magiczne. Spędziłam je w większej części poza Warszawą. 
Jednak jakiś czas przed wyjazdem spodobały mi się dwie śliczne lalki Barbie z serii Fashionistas z 2014 roku. Dokładnie Raquelle i Teresa. Sama nie wiem co bardziej mnie w nich urzekło, ich piękne buzie czy niesamowite sukienki. Te lalunie miały w sobie to owo "coś". Miałam jednak dylemat którą z nich wybrać. Spędziłam dużo czasu podczas odwiedzania sklepu i przyglądania się im, jednak nie potrafiłam dokonać wyboru pomiędzy nimi. Więc wykazałam się cierpliwością i pewnego razu wróciłam z dwiema laluniami do domu niezwykle szczęśliwa. 
Podczas wakacji robiłam zdjęcia wielu lalkom. Dzisiaj zaprezentuję moje piękne Raquelle i Teresę. 










piątek, 21 listopada 2014

Kayla

Gdy byłam małą dziewczynką dostałam pod choinkę piękną lalkę Barbie o imieniu Kayla.  Wtedy jeszcze niestety nie zdawałam sobie sprawy z tego jaki skarb znalazł się w moim posiadaniu. Ze wstydem muszę przyznać, że moja Kayla zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Przykro mi, że do tego dopuściłam. Przeszukałam cały strych u mojej babci, jedyne gdzie mogła się znaleźć lecz niestety na próżno. Pewnego dnia znalazłam Kaylę na aukcji w internecie i od razu przypomniały mi się beztroskie chwile z dzieciństwa, pełne zabaw i radości. Kayla trafiła do mnie po kilku dniach trafiła do mnie. Byłam wtedy na wakacjach u babci i przy okazji zrobiłam jej kilka zdjęć. Ta lalka dużo dla mnie znaczy, będę jej pilnować i dbać o nią najlepiej jak umiem.    






poniedziałek, 17 listopada 2014

Little dream

W czasie mojego kolekcjonowania lalek z serii MyScene od początku wiedziałam jedno - nigdy nie zdobędę pięknej unikatowej lalki o imieniu Jai, z tej właśnie serii. Ale... marzenie jednak się spełniło. Od grudnia ubiegłego roku moją kolekcję wzbogaca piękna Jai. Jest to lalka niezwykle rzadka i trudna do zdobycia - marzenie każdego kolekcjonera. ukazała się tylko jeden raz w serii MyScene Jammin in Jamica. Kiedy okazało się, że zagości w mojej kolekcji, nie mogłam w to uwierzyć, dopóki nie zagościła w moim domu. 




Od kiedy w Warszawie zagościł listopad zrobiło się niezwykle szaro i ponuro. Postanowiłam jednak zrobić coś co poprawi mi humor. Wzięłam na sesję Jai w zrobionym przeze mnie fioletowym sweterku. Sweterek wykonałam na szydełku, używając przy tym cieniowanej nitki. Uwielbiam robić takie małe cudeńka. Sweterek mi się podoba ale wy oceńcie sami. Oto efekt:







Będąc dzisiaj na zakupach, coś mnie tknęło i odwiedziłam księgarnię. Na jednej z półek znalazłam książkę autorstwa Kiery Cass pt."Rywalki". Muszę przyznać, że nigdy nie byłam wielką miłośniczką książek, ale od pewnego czasu odwiedzam księgarnie i mam ochotę czytać. Czuję, że coś się we mnie zmienia. Zaryzykowałam i zrobiłam sobie dzisiaj mały prezent na poprawę humoru, właśnie w postaci owej książki. Możliwe, że skłonił mnie do tego fakt, iż jestem fanką serii lalek Ever After High które zbieram z wielkim zapałem. W "Rywalkach" podobnie jak w Ever After High występuje motyw opowieści z udziałem księżniczek, książąt i odrobiny szaleństwa. Przyda mi się chwila relaksu, biorąc pod uwagę, że jedyne książki jakimi zajmuję się od kilku miesięcy to moje podręczniki do studiowania prawa. 
Więc biorę się za czytanie, a was tymczasem zostawiam z pięknym zdjęciem okładki mojej nowej książki.



A long time ago...

My adventure starts some 10 years ago. In times when everything was white or black. In time of my childhood. I was a normal girl? Hmm... I dont think so. No matter what happend, I always was myself.

I'm starts write that blog about my passions. Dolls, photography, music, drawing and literature.

In 2004 i saw dolls My Scene Masquerade Madness. Form this time I started dreaming about one doll from this series - Barbie in costume Butterfly Punk. A long years I was so sad because my parents say "no" when I asked them about that doll. They dont like dolls.
Now im so happy. I have 2 that dolls. One of them stay in special box with rest of my dolls. Second - in my photos ! She's wearing in original blouse, skirt and boots from set.

Today, i give pictures of my doll and my drawing, from times when i dreamed about her.

*********************************************************************************

Moja przygoda zaczęła się jakieś 10 lat temu, kiedy byłam małą dziewczynką. W czasach gdy wszystko wydawało się białe lub czarne. W czasach mojego dzieciństwa. Czy byłam zwykłą dziewczynką? Hmm, raczej nie. Zawsze trzymałam się na uboczu, i choć wpajano mi, że to ze mną coś jest nie tak a wszyscy inni wokół mnie są normalni i dobrzy, teraz wiem, że dobrze postąpiłam pozostając sobą pomimo wszystko... 

Postanowiłam założyć bloga  by móc pisać o moich pasjach. Najbliższą memu sercu jest kolekcjonowanie lalek i fotografia. Uwielbiam także rysunek, muzykę i literaturę. 

Od kiedy zobaczyłam w 2004 roku serię lalek My-Scene Masquerade Madness, nie mogłam przestać myśleć o jednej z nich, a mianowicie o Barbie. Sama nie wiem co mnie w niej tak urzekło. Przez długie lata smucił mnie fakt, że nie mogę jej mieć, tym bardziej nie pomagał fakt, iż moje dwie znajome miały tą lalunię. 

Dzisiaj z dumą mogę pochwalić się dwoma takimi lalkami. Jedna z nich ładnie leży sobie w pudełku, ubrana w oryginalny kostium, druga (widoczna na zdjęciach) dostała artykułowane ciało od Barbie Fashionistas. Ubrana jest w oryginalną bluzkę, spódniczkę i kozaczki od kompletu a złoty naszyjnik z motylkiem nawiązuje do jej kostiumu, który mam nadzieję pokazać kiedyś na blogu w całej okazałości.
Dzisiaj wstawiam kilka zdjęć i rysunek z czasów gdy marzyłam o tej laluni.