czwartek, 27 listopada 2014

Chelsea & Nia

Wszystko wokół mnie zmienia się, ja natomiast czuję jakbym zatrzymała się w miejscu i nie szła do przodu. Wcale nie dlatego, że nie mogę czuję się słaba lub przerażona, dlatego, że po prostu nie chcę. Jestem jakaś dziwna. Zawsze wiedziałam czego nie chcę. Miałam kilka skrytych marzeń które w znacznym stopniu się spełniły. Zdałam maturę, wyjechałam ze znienawidzonego małego miasteczka na studia o których marzyłam od kiedy tylko zaczęłam rozumieć życie do miejsca gdzie wszystko jest możliwe. Zostawiłam całe życie sprzed ukończenia szkoły bez mrugnięcia okiem. Jak tak można? Bez żadnego żalu odwrócić się od całego dotychczasowego życia. Na swoją obronę zostawiłam sobie tylko niewielką ilość drobnych, miłych wspomnień. A co poza tym? Nic, wielka pustka.

Od najdawniejszych czasów pamiętam moją dziwną fascynację lalkami. Ona dawały mojemu życiu tę odrobinę radości której tak niezwykle mi brakowało. Pamiętam jak robiąc się coraz starsza martwiłam się że jest ze mną coś nie tak. Moje koleżanki najpierw niszczyły swoje lalki a później bez trudu wyrastały z zabawy nimi i zapominały o ich istnieniu. Co takiego było więc we mnie, że nie mogłam tak po prostu zapomnieć o lalkach? Od małego powtarzali mi, że jest ze mną coś nie tak.  A może ja po prostu jestem trochę inna. Czy bycie kimś kto myśli inaczej niż inny w niektórych sprawach do znaczy bycie kimś złym ? 
Po jakimś czasie odpuściłam. Skoro tak pragnęłam kolekcji lalek, fotografowania ich i po prostu tej fascynacji, że mam tą kolekcję to czemu miałam sobie odmawiać ? Przez dziesięć długich lat trzymałam lalki na dystans ale teraz z tym koniec. Będę je zbierać tak długo jak tylko będzie to możliwe. Zbyt długo przejmowałam się opinią innych, szkoda mi już na to życia.

Dzisiaj zdjęcia z sesji wykonanej w ubiegły weekend. Chelsea i Nia to dwie prześliczne lalunie z serii MyScene jakby ktoś nie wiedział ;). 
Chelsea jest ze mną od 2006 roku. W dzieciństwie ją uwielbiałam była to pierwsza scenkowa Chelsea jaka w ogóle u mnie zawitała. Pamiętam jaka byłam dumna kiedy dostałam ją od mamy, chociaż ona nie była zachwycona faktem, że kupuje mi lalkę, pewnie wolałaby obdarować czymś bardziej praktycznym. Tak bardzo brakuje mi tego uporu który miałam jako dziecko prosząc o nowe lalki. Jednak po tylu latach nadal pamiętam każde wyjście po scenkę i moją bezinteresowną dziecinną radość. 
Nia przybyła do mnie w tym roku, po tym jak wypatrzyłam ją na aukcji w internecie. Uwielbiam jej typ urody. Marzy mi się mieć włosy  takiego karmelowego koloru jakie ma Nia.

Lalunie prezentują bluzy wykonane ręcznie o dziwo przeze mnie. Ostatnio naszła mnie ochota by coś stworzyć dla moich lalek. Spróbowałam uszyć owe bluzy ale sama nie wiem co o nich myśleć. Znając moje znikome zdolności krawieckie, ja jestem zadowolona z efektu, ale muszę przyznać. Miło czasem zrobić coś własnego.  











10 komentarzy:

  1. Prześliczne dziewczęta. Ja też bardzo lubię MyScenki. Moim zdaniem są urocze. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh my! looks amazing :D

    WWW.PUTRIVALENTINALIM.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie dziewczyny współgrają. Nia delikatna, Chelsea bardziej drapieżna, obie w romantycznych okolicznościach przyrody.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od tygodnia przeżywam obłęd i szał na punkcie lalek My Scene ^ ^
    Cudowne zdjęcia - uwielbiam taki klimat : )

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tak miło coś samemu zrobić dla swych niuń -
    zwłaszcza, gdy są to tak piękne MS - sam miód

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle piękne zdjęcia. I bluzy genialne, świetne wzory i bardzo starannie wykonane. Powinnaś więcej szyć :)
    Nie znam się na My Scene, ale ta Ruda wygląda oględnie! ;D

    OdpowiedzUsuń